poniedziałek, 1 grudnia 2008

ZŁO

Byłem ostatnio uczestnikiem konferencji kulturalno-naukowej „Dni Religii” która odbyła się na SWPS we Wrocławiu. Konferencja niestety mało rozreklamowana przez co i mało ludzi było (z drugiej strony w małych grupkach lepiej się pracuje). Ciekawie, miło, dużo się dowiedziałem o Shintoizmie, Taoizmie i KonfucjAnizmie (tak, także wiedzę jak się to poprawnie zapisuje :P ).

Ale nie o tym chciałem napisać. Temat który mnie zainteresował szczególnie, a także zmusił do przemyśleń to ZŁO.
Odbył się jeden wykład o źle w religiach kosmicznych i historycznych, a także panel dyskusyjny na temat: „Czy wiara w zło konstytuuje zło”.

Jego uczestnikami byli: praktyk i nauczyciel buddyzmu (Diamentowej Drogi), Rabin dolnego śląska, profesor Psychologii-Religii, rektor Protestanckiej Teologicznej szkoły Wyższej oraz pani dr Barbara Garczyńska po filozofii, która zajmuje się w swoich pracach tematyką ZŁA a zawodowo jest prorektorem SWPS we Wrocławiu. To tak tytułem wstepu...

Czym jest ZŁO?

Buddysta mówił, że w jego religii ZŁA nie ma. Jest tylko brak informacji. Przytoczył taką opowiastkę: „Spotyka Kowalski Malinowskiego i dźga go nożem”. Mało skomplikowana, ale tłumaczenie dobre: gdyby Kowalski miał informacje, gdyby zdawał sobie sprawę z konsekwencji swojego czynu, gdyby widział przed oczami krzesło elektryczne i dwa tysiące wolt niszczące białkowo-elektrolityczną strukturę jego mózgu, to nie zabiłby Malinowskiego i nie popełnił ZŁA.
Ale właśnie! Czy to że Kowalski nie zabiłby Malinowskiego tylko i wyłącznie z powodu strachu przed konsekwencjami oznacza że nie byłby ZŁY? I tu nasuwa się pytanie o substancjalność ZŁA.
Co uważamy za ZŁO? Czy jest ono jakimś pierwiastkiem duchowym, czymś niemożliwym do zmierzenia, co tkwi w każdym z nas, czy ZŁO jest transcendentne, czy może ZŁO jest jakąś czynnością lub brakiem czynności, niewrażliwością na ZŁO nas otaczające, apatią zezwalającą na jego działanie?
Tutaj przychodzi chrześcijaństwo. W naukach teologicznych dobro to substancjalność. Jeśli coś ma jakąś formę, to stworzył to Bóg, a wszystko co stworzył było dobre. ZŁO więc jest niebytem. Pustką. – oczywiście tutaj wchodzą w grę paradoksy wiary: Bóg stworzył ZŁO i na nie pozwala więc:
a) zło jest Dobre i potrzebne,
b) Bóg jest zły lub neutralny,
c) Bóg nie stworzył go i sie na nie nie zgadza, co oznacza, że nie jest wszechmogący bla bla bla;
ale koniec dygresji... -

W Judaizmie ZŁO jest opisywane słowem „choszech” które oznacza „ciemność”. Zło jest mrokiem, brakiem światła.
Pani doktor od filozofii powiedziała natomiast, że ZŁO jest głupotą, bezmyślnością, ze ZŁO jest banalne...

(przerwa, zebranie myśli...)

Kradzież. Jak ktoś ukradnie nam portfel to jest złe. Tak? Tak.
Jak ktoś ukradnie nam samochód to jest BARDZIEJ złe. Tak? Tak.
Wynik: zło można porcjować.
Ale! Są społeczeństwa, gdzie kradzież jest czymś takim jak u nas zjedzenie obiadu. Zapytasz taką osobę: „Czy kradzież jest zła?” "Nie. Wszyscy kradną, to normalne." odpowie.

A kanibale? Oni się zjadali nawzajem i wierzyli, że zbliżają się dzięki temu do Boga.
A starożytne kultury, które składały ofiary z ludzi, na cześć Bogom (Aztekowie np)?
Oni NIE byli źli. To co robili NIE było złe. Na pewno nie dla nich.
No ale co? To czym w takim razie ono jest, to ZŁO?

Moim, zupełnie subiektywnym zdaniem ZŁO to... NIC. Nie ma czegoś takiego. Przynajmniej w rozumieniu religijnym.
Uzasadnienie? Najpierw pytanie: Czy odebranie komuś życia jest złe?
Odpowiemy: TAK! A ja powiem: NIE. To jest niemoralne, nieetyczne, jest ZŁE z punktu widzenia osoby zabijanej (choć nie zawsze), z punktu widzenia społeczeństwa i prawa, ale nie można powiedzieć, ze jest złe samo w sobie. No bo śmierć sama w sobie nie jest przecież zła. Nieunikniony proces, punkt do którego dążycie nie jest przecież z natury zły.

Z całkiem innej beczki: Wszystko co uznajemy za ZŁO zmierza do unieszczęśliwienia człowieka a skrajnie do śmierci. Jednak z punktu widzenia... absolutu(?) czy życie rasy ludzkiej jest dobre? To przecież my niszczymy, zanieczyszczamy planetę, środowisko, naszą żywicielkę i dom. To MY jesteśmy źródłem niemal wszystkiego co nazywamy ZŁEM. Więc jeśli istnieje jakaś obca cywilizacja, która gdzieś tam sobie egzystuje, nie dewastuje planet i nie miała by w interesie kolonizacji Ziemi i taka rasa z jakiegoś powodu zniszczyła by naszą, to z punktu widzenia Ziemi to było by dobre :P

Reasumując. Należy rozdzielić ZŁO, uznać że jest coś czego symbolem jest szatan, coś czego nie można opisać, zbadać i zobaczyć i trzeba nazwać to ZŁEM, a na końcu wedle przekonań wierzyć w to lub nie. Należy też stworzyć nowe pojęcie zła. ZŁO, które jest niczym innym jak czynnością która przekracza normy moralne i etyczne, które sami sobie ustanowiliśmy.

Nic nowego, ale też nic bardziej prawdziwego. Ciekawe jak będę na to patrzył, jak przeczytam ten post za kilka lat.

POZDRO!

Brak komentarzy: